środa, 13 grudnia 2017

, ,

Produkt, który odmienił mój makijaż

Cześć, wszystkim!

Od jakiegoś czasu stosuję w makijażu nowy produkt. Jest to produkt znany od dawna, ale u mnie się pojawił kilka miesięcy temu. Przetestowałam kilka produktów tego typu, ale dopiero ten się sprawdził i spełnił wszystkie moje oczekiwania.


Jako posiadaczka cery tłustej muszę stosować również bazę pod cienie nawet w makijażu dziennym. Każda z poprzednich baz nie potrafiła utrzymać mojego makijażu przez 8 godzin. A baza Inglot eye shadow keeper sprawdza się w 100%. Produkt ten potrafi utrzymać każdy makijaż przez co najmniej 8 godzin.



Baza znajduje się w tubce o pojemności 10 ml i jest to ilość wystarczająca. Sama używam jej około 3 miesięcy i to codziennie, a baza nadal jest w opakowaniu.

Najważniejsze co mnie zachwyca w tej bazie to jest to, że jest ona dosyć gęsta i lepka, ale co najważniejsze jest przezroczysta. Cienie się na niej utrzymują bardzo dobrze. Cena 50 zł może początkowo nie zachwycać, ale jak dla mnie jest ona warta swojej ceny i na pewno kupię jeszcze nie jedno opakowanie.





A czy wy kiedykolwiek używaliście tej bazy? Jaka jest wasz opinia?

 

Do następnego, Karolina! ;*

Share:
Czytaj więcej

czwartek, 30 listopada 2017

, , , , , , , ,

Fioletowo-niebieskie szaleństwo

Cześć, wszystkim!

Pisząc ten post siedzę w piżamie przed laptopem z lampką czerwonego wina i patrzę na zegar, który wskazuje godzinę pierwszą trzydzieści w nocy i jedyne co mi przychodzi na myśl to słowo "Przepraszam". Chcę przeprosić Was za tą miesięczną nieobecność, ale niestety miałam pewien kryzys, który wpłynął na moje samopoczucie i pracę, dlatego nawet za pisanie się nie brałam. Ale już wracam i mam nadzieję, że uda mi się dodawać w miarę regularnie posty. Już kilka mam w zapasie przygotowanych i liczę na to, że Wam się spodobają.

Na dzisiaj przygotowałam dosyć spontanicznie post z serii makijaży. Nadal niestety nie wychodzi mi robienie zdjęć makijaży, ale będę dążyć do perfekcji. W ostatnim czasie oszalałam na punkcie kolorów niebieskich i fioletowych w makijażu, więc zamówiłam nową paletkę. I tym o to sposobem pierwsze kroki do recenzji paletki Zoeva En Taupe. Post z recenzją na pewno pojawi się za jakiś czas, ale póki co muszę ją jeszcze dobrze poużywać. 
Nie przedłużając zapraszam na mój fioletowo-niebieski makijaż (w którym się zakochałam i coraz częściej u mnie gości).

Do tego makijażu użyłam dwóch paletek. Jako bazę w załamaniu powieki użyłam białego cienia Stitch by Stitch z paletki Zoeva. W załamaniu powieki znajduje się fioletowy cień Exquisite z paletki Zoeva En Taupe. Na cień Exquisite nałożyłam odrobinę cienia Gallery, żeby przełamać trochę ten fiolet. Na ruchomej powiece mam nałożony cień Hour by Hour z paletki Zoeva i na to dwa jasnoniebieskie połyskujące cienie z paletki Avon (której użyłam w tym makijażu: klik).


Kreskę wykonałam eyelinerem w kałamarzu firmy Eveline. Na dolnej powiecie jako bazę użyłam niebieskiej kredki z firmy Lovely i ją roztarłam, następnie na nią nałożyłam odrobinę ciemnoniebieskiego cienia z paletki Avon i na to odrobinę cienia Exquisite i Old Master z paletki Zoeva.
 W wewnętrznym kąciku nałożyłam odrobinę białej kredki z Lovely i ją roztarłam, a następnie nałożyłam odrobinę cienia Spun Pearl z paletki Zoeva.


 Do makijażu twarzy użyłam podkładu Revlon Color Stay, pudru bambusowego Ecocera, brązera z firmy Smart Girls Get More i różu oraz rozświetlacza z paletki Makeup Revolution Hot Spice. Całość makijażu spryskałam fixerem z Golden Rose.



Podoba się Wam taka propozycja makijażu? A Wy lubicie fioletowe i niebieskie odcienie w makijażu?

Do następnego, Karolina! ;* 

Share:
Czytaj więcej

środa, 1 listopada 2017

, , ,

Znalazłam nowego ulubieńca

Cześć, wszystkim!

Dzisiaj post z recenzją kremu, który stosują od około miesiąca i poleciła mi go koleżanka z pracy. Jak tylko go zaczęłam używać to od razu jej podziękowałam, bo w końcu znalazłam krem, który mnie zadowala w 100%. Jako posiadaczce cery tłustej niestety nie było mi łatwo znaleźć idealny krem do twarzy.


 Na krem normalizujący do twarzy firmy Vianek, zdecydowałam się po tym jak krem do rąk tej firmy mnie zachwycił. Krem jest w bardzo wygodnym opakowaniu z pompką, jedyny minus jest taki, że nie widać ile jest produktu. 


 Formuła kremu jest bardzo lekka i bardzo szybko się wchłania. Nie zostawia na twarzy tłustej warstwy co mnie bardzo cieszy. Świetnie współgra z podkładami. Na początku się bałam tego strasznie, ponieważ jest to krem matujący, ale pomimo tego nie wysusza cery i z podkładami dobrze się łączy. Krem jest zarówno matujący i nawilżający, co przy cerze tłustej sprawdza się idealnie, ponieważ nie powoduje nadmiernego wytwarzania się sebum.



"Lekki krem matujący do codziennej pielęgnacji cery przetłuszczającej się i problematycznej. Zawiera olej z pestek winogron, oliwę z oliwek i skwalan roślinny, które zapewniają skórze optymalne nawilżenie, nie obciążając jej. Ekstrakt z kory wierzby białej to źródło związków o działaniu ściągającym, przyspieszających redukcję zmian skórnych, które w połączeniu z witaminą B3 normalizują stan skóry."



Krem sprawdza się jeśli chodzi o nawilżenie twarzy i jej matowienie. Ale także poprawił stan mojej cery. Zmniejszyła mi się ilość wyprysków co cieszy mnie niezmiernie.
Kremy tej firmy mogę polecić wszystkim, którzy chcą spróbować naturalnych kosmetyków, które są bardzo lekkie.

A czy wy kiedyś używaliście tego kremu, albo innego z tej firmy? Jaka jest wasza opinia?  

 Do następnego, Karolina! ;* 

Share:
Czytaj więcej

środa, 25 października 2017

, ,

Golden Rose BB Cream | Recenzja

Cześć, Wszystkim!

Przyszła pora na recenzję BB Creamu, którego używałam podczas wakacji. Wiele razy już wspominałam, że latem jeśli robię makijaż to lekki i do tego BB Cream sprawdza się idealnie. Po filmie Red Lipstick Monster postanowiłam go wypróbować. 


Na samym początku miałam problem z wyborem koloru, ponieważ gama kolorystyczna jest bardzo mała, a różnica między odcieniem nr 1, a nr 2 jest kolosalna. Bałam się, że odcień nr 1 będzie za jasny, a nr 2 za ciemny. Jednak zakupienie numeru 1 było strzałem w dziesiątkę, ponieważ na twarzy i przypudrowany nie odcina się i pięknie wtapia się w skórę. Numer 2 również kupiłam, ale po powrocie z wakacji kiedy się opaliłam i przez jakiś czas go stosowałam. Obecnie już wróciłam do swojego normalnego podkładu, ale czasem jak chcę zrobić lekki makijaż to sięgam po ten BB Cream.



Jeśli chodzi o opakowanie to osobiście preferuje buteleczki przezroczyste z pompką, ale nie narzekam na zakręcaną tubkę, ponieważ mimo wszystko jest zachowana czystość. Minusem jest to, że nie jest przezroczysta i nie widać ile jest produktu w tubce. 



Jeśli chodzi o konsystencje produktu to jest ona dosyć gęsta i na początku było mi ciężko się przyzwyczaić. Jednak zwilżenie pędzla czy gąbeczki pomaga w nakładaniu tego BB Creamu bez przeszkód i smug.



Podsumowanie: 

Zalety:

- Cena (29,90zł)
- Dostępność (Drogerie internetowe, strona GR, stacjonarne sklepy i wyspy GR)
- Trwałość
- Efekt na twarzy

Wady:

- Opakowanie
- Mała gama kolorystyczna
 


A czy Wy używałyście tego BB Creamu? Jak wrażenia? 

 

 Do następnego, Karolina! ;* 

Share:
Czytaj więcej

środa, 18 października 2017

, ,

Dzienny make-up z niebieskim akcentem

Cześć, dziewczyny!

 Na dzisiaj przygotowałam post z dziennym makijażem. Każdy kto mnie zna wie, że u mnie mocniejsze kolory pojawiają się raczej na dolnej powiece, ale powoli staram się używać wyrazistych kolorów także na górnej powiece. Może za jakiś czas na blogu będą pojawiać się posty z propozycjami kolorowych makijaży.



Na górnej powiece mam głównie beże i brązy. W załamaniu powieki mam ciemny brąz i jest on  roztarty jasnym różem i beżem. Na ruchomej powiece mam kilka cieni i jest to jasny róż i dwa beżowe.  
Do makijażu górnej powieki użyłam palet:

- Jasno różowy cień "PAMPER" z plaetki Sleek Oh So Special 
Ciemny brąz "NEGRONI" z paletki Sleek All Night Long
- Beżowy cień "MAI TAI"  z paletki Sleek All Night Long
- Beżowy cień Golden Rose Silky Touch Matte Eyeshadow nr 204 


 
 Na dolnej powiece mam roztartą czarną kredkę i na to w zewnętrznym kąciku odrobinę ciemnego brązu i to roztarte dwoma niebieskimi cieniami. Natomiast w wewnętrznym kąciku mam błyszczący cień, który bardzo mi się spodobał.

Cienie użyte na dolnej powiecie:
- Ciemny brąz "NEGRONI" z paletki Sleek All Night Long
- Ciemny niebieski z paletki Avon True Colour Arctic Goddess
- Błękitny cień z paletki Avon True Colour Arctic Goddess
- Błyszczący beż "MARTINI" z paletki Sleek All Night Long



Jak łatwo zauważyć kolor niebieski to mój ulubiony kolor i często gości u mnie w garderobie czy w jakiejkolwiek rzeczy, którą kupię. I od jakiegoś czasu zaczyna gościć w moim makijażu. Przyznam, że w takim makijażu czuję się świetnie, ponieważ nie jest za mocny, ale nadal przyciąga uwagę.  

Do następnego, Karolina! ;* 

 
Share:
Czytaj więcej

środa, 11 października 2017

, , , , , , , , ,

Pielęgnacja moich włosów | 2017

Cześć, dziewczyny!

 Staram się wrócić na bloga, ale jak się okazuje choroba w połączeniu z brakami kadrowymi w pracy nie sprzyja pisaniu na blogu. Dlatego postanowiłam, że w każdy wolny dzień zrobię zdjęcia do kilku postów i ustawię automatyczne publikowanie postów. Postaram się, żeby posty były raz na tydzień.
 Nie przedłużając, dzisiaj zapraszam Was do przeczytania postu o pielęgnacji moich włosów. Oczywiście ona się często zmienia, ponieważ stosuję różne produkty, ale kilka jest stałych z którymi się bardzo polubiłam. Nie będę wspominać o regularnym podcinaniu włosów.



Jaki mam typ włosów?

Na samym wstępie warto wspomnieć jaki mam typ włosów. Moje włosy są niskoporowate, co jest równocześnie zaletą i wadą. Zalety są takie, że mam włosy błyszczące, śliskie, lejące się i odporne na uszkodzenia, które i tak się pojawiają, ale mimo wszystko w niskim stopniu, ponieważ tylko końcówki włosów się rozdwajają po jakimś czasie lub przesuszają. W moim przypadku nawet po kilkukrotnym rozjaśnianiu ich nie były zniszczone czym była zaskoczona moja fryzjerka. Natomiast jeśli chodzi o wady to są takie, że jako posiadaczka włosów prostych, nie mogę ich zakręcić, ponieważ zaraz się prostują. 


Jak wygląda moja pielęgnacja?

 1. Szampon i odżywka
Jako posiadaczka włosów, które się przetłuszczają stosowałam wiele szamponów do tego typu włosów, ale większość nie zdawała egzaminu. W pewnym momencie zaczął pojawiać się też łupież i po próbowaniu szamponów z apteki, które się nie sprawdzały, stwierdziłam, że kupię szampon drogeryjny. W moim wypadku jest to Head & Shoulders 2in1 menthol. Szampon ten wyeliminował łupież, ale także sprawia, że moje włosy są dłużej świeże i nie muszę ich myć codziennie co niestety musiałam robić przez długi czas.
Jeśli chodzi o odżywkę to w ostatnim czasie zmieniłam ją na firmę Isana i nakładam ją na połowę długości włosów. Obecnie mam drugie opakowanie odżywki tylko inną wersję i jest to Isana Power Volumen. Po pierwszym użyciu już zauważyłam, że końcówki moich włosów nie są wysuszone.





2. Ograniczenie ciepła
Od kilku lat nie suszę włosów suszarką. Owszem zdarzy mi się raz na jakiś czas, ale z reguły jest to wtedy kiedy mam jakieś ważne wyjście i włosy myję przed wyjściem.
Tak samo nie używam już prostownicy, której używałam, ponieważ moje włosy często lubią się wywijać w różne strony po mimo tego, że są proste. 
Tak samo po wielu próbach odpuściłam używania lokówki do włosów

3. Olejki
Nie olejuje włosów, ponieważ nie mam na to czasu, ale używam dwóch olejków, które nakładam na końcówki włosów po umyciu. Używam ich na zmianę. Pierwszy z nich to La Luxe olejek arganowy + keratyna. Dostałam go kilka miesięcy temu od siostry, ponieważ u niej się nie sprawdził. U mnie się sprawdza, ale trzeba stosować go w inny sposób, niż jest zalecane na opakowaniu. Używam 1-2 pompek tego olejku i rozcieram delikatnie na dłoniach i "moczę" końcówki włosów w nim. Inny sposób sprawi, że włosy będą sklejony i tłuste.

Drugi olejek to Alterra z pestkami moreli. Produkt ma nie tylko nieziemski zapach, ale także jest bardzo wydajny. Jedna pompka wystarczy, żeby rozetrzeć na ręce i tak samo jak w przyapdku poprzedniego olejku "moczyć" włosy w nim.


 4. Termoochrona
Jest to produkt, który używam nie często, ponieważ stosuję go tylko wtedy gdy włosy suszę suszarką lub używam prostownicy. Produkt ten zabezpiecza nasze włosy przed gorącą temperaturą. 


 5. Olej rycynowy
Jako, że nie stosuję olejowania to mimo wszystko oleje nie są mi obce. Jeden używam dosyć często i jest nim olej rycynowy.
Stosuję go jako maskę na włosy. 1-2 łyżki oleju rycynowego mieszam z jednym żółtkiem jajka i kilkoma kroplami cytryny. Nakładam taką maskę na 30 minut przed umyciem włosów i po upływie tego czasu zmywam letnią wodę i myję włosy tak jak zawsze. 
 Taka maska nadaje naszym włosom blasku, nawilża je i wzmacnia.

6. Maski
 Maski stosuję co najmniej raz w tygodniu. Używam dwóch firm, które się u mnie sprawdziły. Mowa tutaj o maskach firmy Kallos i Babcia Agafia. Dwie firmy, które są bardzo znane nie tylko z niskiej ceny, ale też efektów jakie pozostawia na włosach. 

7. Spięte włosy na noc
Od jakiegoś czasu śpię w spiętych włosach w koka lub warkocza. Nie tyko jest to ułatwienie latem gdy jest gorąco i nasze włosy są jak futro, ale także sprawia, że nie niszczymy włosów podczas snu. Nie wywieramy na nie nacisku i się nie łamią oraz nie wypadają. 


A wy jak dbacie o włosy?  

Do następnego, Karolina! ;*

Share:
Czytaj więcej

środa, 13 września 2017

,

MOJE OSTATNIE NAŚCIE | URODZINOWE PODSUMOWANIE

Cześć, dziewczyny! 

Na wstępie chcę powiedzieć, że wracam już całkowicie na bloga, ale potrzebowałam dłużej chwili oddechu i zastanowienia się nad wieloma rzeczami.
Ale wracając do dzisiejszego posta. Wczoraj miałam swoje dziewiętnaste urodziny i już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie ten post. Dlatego postanowiłam, że co roku z okazji urodzin będzie pojawiał się post tego typu, który podsumuje dany rok z mojego życia.


Przez ostatni rok wiele się u mnie działo pod względem edukacyjnym i nie tylko. Mam wrażenie, że przez ostatni rok w jakiś sposób dojrzałam i bardziej świadomie podchodzę do wielu aspektów swojego życia i każdą porażkę nie traktuję jak koniec świata, a kolejną lekcję z której muszę wyciągnąć wnioski.

Zacznę od tego, że w ciągu ostatniego roku bardziej skupiłam się na pielęgnacji swojego ciała niż na upiększaniu się poprzez makijaż. W ten sposób dojrzałam całkowicie do tego, żeby wychodzić w pełni bez makijażu i to nawet do pracy, a nie tylko do sklepu. Owszem nadal się maluję na co dzień jeśli mam na to tylko czas i chęć. 
Jeśli już jesteśmy przy makijażu to dojrzałam do tego, żeby w końcu używać wyrazistych kolorów takich jak czerwień na ustach czy użyć niebieskiego lub zielonego cienia w makijażu. Na razie używam takich cieni tylko na dolnej powiece, ale to już jakiś początek.
 Przez ostatni rok także przestałam na siłę zmieniać siebie i swój wygląd. Przestałam narzekać na to, że mam włosy proste, a nie kręcone, tylko zaczęłam widzieć to jako swoją zaletą. 
  Jeśli chodzi o nie zmienianie się na siłę to także, zaakceptowałam to jak wyglądam i to, że nie jestem idealnie szczupła jak te ideały z instagrama. Przez wiele lat miałam kompleksy przez te ideały i chciałam być jak one, ale zrozumiałam w końcu, żeby być szczęśliwą ze samą sobą to trzeba akceptować siebie i pokochać siebie. 



Jeśli chodzi o aspekt edukacji to troszkę się zmieniło. Mianowicie zdałam maturę, ale nie dostałam się na studia i początkowo był to dla mnie koniec świata, ale po jakimś czasie stwierdziłam, że jest to szansa na sprawdzenie siebie na innych polach. Owszem będę do tyłu z moim rocznikiem, ale mam rok na upewnienie się czy chcę iść na tą filologię hiszpańską i mam szansę na przygotowanie się na te studia. Co do tego czy chcę studiować iberystykę to jest to w 100% pewne i będę za rok próbować ponownie dostać się na te studia. Właśnie się zapisałam do szkoły językowej, żeby pouczyć się jeszcze hiszpańskiego i za rok móc poprawić moją maturę i ponownie złożyć papiery na studia. Ale o tym też pojawi się post, ale na drugim blogu na który Was serdecznie zapraszam (link do bloga). 

Co się jeszcze zmieniło w moim życiu? Poszłam do pracy i oczywiście nie jest to praca marzeń, ale jest to jakieś nowe doświadczenie i również możliwość zarobienia pieniędzy, ale także praca w fajnym towarzystwie. Przyznam, że trafiłam na super ekipę ludzi i po prostu dla nich aż miło iść do pracy.

To chyba wszystko co się u mnie zmieniło. A u Was co się pozmieniało przez ostatni rok? I czy Wy też robicie takie roczne podsumowania?

Do następnego, Karolina! ;* 

Share:
Czytaj więcej