piątek, 10 marca 2017

,

Wiosenna wishlista | 2017 + Ogłoszenie


Cześć dziewczyny!

Wiosna zbliża się do nas coraz większymi krokami co już mogliśmy poczuć na własnej skórze, więc pora na przygotowanie wiosennej wishlisty. Moja lista życzeń składa się głównie z ubrań, a to dlatego, że niestety zbliża się czas matury i wypada mieć kilka koszul czy sukienek, które się je założy na maturę i nie tylko. 

Na pierwszy ogień pójdzie biała bluzka z H&M, która ma w sobie coś co sprawia, że nie mogę oderwać od niej wzroku, a jej cena to 59,99 zł. Osobiście uwielbiam tego typu koszule/bluzki, które nie mają rękawów i bardzo dobrze się w nich czuję.

http://www2.hm.com/pl_pl/productpage.0389544009.html#Bia%C5%82y
 

Następną rzeczą jest sukienka z H&M, krótka, czarna i na ramiączkach. Na co dzień pasuje idealnie i do niej wystarczy założyć trampki i gotowe :) 

http://www2.hm.com/pl_pl/productpage.0510152001.html#Czarny

Następna sukienka również z H&M podobna do poprzedniej, ale ma inaczej wycięte ramiączka. 

http://www2.hm.com/pl_pl/productpage.0374762001.html#Czarny

Kolejna sukienka jest ze sklepu Sinsay i jest w innym stylu niż poprzednie. Przyznam, że przez długi czas sukienki tego typu mi się nie podobały, ale tak ma w sobie coś co mi się podoba i nie umiem tego wytłumaczyć.

http://www.sin-say.com/pl/pl/sklep-online/kolekcja/sukienki/qn091-99x/lace-dress#

Teraz przejdziemy do butów. Jak na razie stawiam na buty sportowe. Uwielbiam chodzić w obcasach, ale lubię również trampki założyć do sukienki.
Zacznę od butów typu slip on, jeszcze kiedyś był to typ butów, który mi się nie podobał. Trend, który zapanował w całej szkole i wszędzie były te buty. Obecnie nadal mi się nie podobają bardzo no są wyjątkowe perełki jak te poniżej, które cieszą moje oczy. 

https://www.renee.pl/5114.html

Następne buty to cudeńka w których się zakochałam jak tylko je zobaczyłam. Krój butów wszystkim znany. Oryginał marki Reebok opanował cały świat. Normalnie buty tej marki mi się nie podobają, ale kiedy przeszukiwałam strony z butami jak np. Renee to znalazłam te perełki w moim ulubionym kolorze i była to miłość od pierwszego wejrzenia.
 
https://www.renee.pl/niebieskie_buty_sportowe_myron.html

Następny produkt należy do kolorówki i jest to paletka MUR z różami Hot Spice. W paletce się zakochałam od razu i powiedziałam, że muszę ją mieć. Jej kolorystyka jest cudowna, przygaszona i delikatna, a nie efekt lalki Barbie.


Ostatni punkt mojej wishlisty to książka. Tytuł znany wielu przez hiszpańską ekranizację. Film oglądałam milion razy i nadal tak samo cieszy. Postanowiłam, że chcę mieć także książkę, ale jak wiecie jestem zafascynowana językiem hiszpańskim i dlatego chcę kupić książkę "Tres metros sobre el cielo", ale w języku hiszpańskim. Jak na razie nie mogę jej znaleźć w internecie, ale będę szukać dalej :) 




I tak wygląda moja wiosenna wishlista, a na waszej co się znajduje? :)


Ogłoszenie!

Jak wiecie w maju mam maturę i obecny czas jest bardzo ciężki. Dużo nauki, mało czasu i brak motywacji przez brak efektów. Dlatego do końca matur (ostatnią maturę mam 22 maja) "zawieszam bloga". Zawieszam go słownie, ale obiecuję, że wrócę z nową energię i nowymi pomysłami, które już są. Przez ten czas również rozplanuję nową serię postów, która się będzie pojawiać na blogu.
Proszę Was o zrozumienie i do zobaczenia, Karolina! ;* 
Share:
Czytaj więcej

środa, 1 lutego 2017

, , , ,

Top 5 jesienno-zimowe pomadki

Cześć dziewczyny!

Zaczął się właśnie nowy miesiąc więc normalnie teraz pojawiłby się post z ulubieńcami zeszłego miesiąca, ale dlatego, że w ubiegłym miesiącu nie testowałam żadnych innych produktów ani nic się nie zmieniło w mojej pielęgnacji czy makijażu to w tym miesiącu taki post się nie pojawi. Jako, że należę do osób, które uwielbiają mieć nowe paletki cieni i produkty do ust to dzisiaj mam dla was luźny post przedstawiający kilka pomadek, które najczęściej wybieram w porze jesienno-zimowej. Niektóre z tych pomadek używam dosyć często, a inne raz na jakiś czas, a to dlatego, że do szkoły raczej się nie nadają ;)


Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick 03:

Te pomadki od GR są chyba znane wszystkim. Płynna pomadka, która na ustach po zastygnięciu jest matowa. Świetne wyjście dla osób, które lubią produkty w formie błyszczyka. Zakochałam się w tej pomadce po pierwszym użyciu. W łatwy sposób można ją nałożyć i w momencie zastyga. Na ustach prezentuje się cudownie, ale warto pamiętać, żeby przed jej nałożeniem trochę nawilżyć usta, bo ona zastygając wpija się w usta i może je trochę przesuszyć. Pomadka jest bardzo trwała co prawda w ciągu dnia przy jedzeniu i piciu może się zjeść, ale wytrzymuje na prawdę dużo. Miałam ją ostatnio na studniówce i ją poprawiałam tylko raz po północy, bo po do tego czasu zdążyłam zjeść kilka potraw i je popić więc troszkę się zmyła. Ale jak na cenę 19,90 zł to sprawuje się świetnie i na pewno kupię jeszcze nie jeden kolor :)


 

 Wibo nude lips 02:

Kolejna pomadka, która jest znana wszystkim. Pomadka, która kosztuje około 6 zł i ma świetną pigmentację, jest kremowa i utrzymuje się przez cały dzień na ustach. Czego chcieć więcej? ;) Pomadki tej używam dosyć często chociaż kiedyś w życiu bym jej nie tknęła. Kiedyś nie wychodziłam poza różowe pomadki, a teraz chętnie sięgam po ten piękny brąz, który na ustach prezentuje się nieziemsko.


  

Golden Rose Matte Lipstick Crayon 23:

Wszystkim znane pomadki od GR w kredce. Poprzednią w kolorze zgaszonego różu już prawie zużyłam. A to dlatego, że czerwień mało kiedy używam, a szczególnie w takim mocnym odcieniu, ale jak wiadomo czerwona szminka zawsze musi być w kosmetyczce. Ta pomadka to kolejny produkt GR, który jest idealny, bo tani i trwały. 



 

  Eveline Color Edition 711:

Pomadka o której się dowiedziałam przez przeczytanie o niej na jakimś blogu. Kupiłam ją praktycznie od razu. Nie jest to typowa czerwona pomadka ponieważ jest złamana różem i dlatego nadaje się na co dzień idealnie. Dodatkowo nie jest całkowicie matowa, ale trochę kremowa i ma w sobie witaminę E i masło aloesowe przez co nawilża i odżywia usta. Do tego ma bardzo przyjemny zapach i piękne opakowanie. Jej trwałość nie jest tak zachwycająca jak wcześniejszych pomadek o których wspomniałam, ale na pewno jest warta polubienia.



 

Golden Rose Classics Waterproof Lipliner 313:

Ostatnia pomadka to właściwie konturówka z GR za ok. 4-5 zł. Jej kolor to bardzo mocny i ciemny róż. Jest bardzo trwała i napigmentowana, ale trzeba pamiętać, żeby koniecznie nawilżyć usta przed jej użyciem, bo inaczej nasze usta będą przesuszone i wszystkie skórki będzie widać.  Kredka ta idealnie się sprawdzi do tego by dodać naszemu makijażowi i stylizacji odrobinę pazura na wieczorne wyjście.



Tak się prezentują moje ulubione jesienno-zimowe produkty, oczywiście największym ulubieńcem jest Carmex, który zawsze mam przy sobie by nawilżyć usta :) A teraz swatche wszystkich produktów:



A wy jakie macie ulubione produkty do ust? 

Do następnego, Karolina! ;* 

Share:
Czytaj więcej

środa, 11 stycznia 2017

, ,

Revlon ColorStay | Recenzja

Cześć dziewczyny!

Od około miesiąca używam podkładu Revlon, który kupiłam z myślą o studniówce, którą mam w sobotę. Chciałam podkład, który będzie dobrze krył, utrzymywał się przez długi czas i będzie matowy. Czy Revlon ColorStay to taki podkład? 





Zacznijmy od tego, że podkład jest w szklanej buteleczce z pompką co pozwala nam na kontrolowanie ilości w buteleczce, ale także ilość nałożoną podkładu co jest bardzo wygodne. 




Podkład ma średnie krycie, ale jedno z najlepszych z produktów drogeryjnych. Ten podkład idealnie sprawdza się przy cerze tłustej, ponieważ po przypudrowaniu zostaje na swoim miejscu przez wiele godzin i jest cały czas matowy. Jest dobry dla cery tłustej, ponieważ jego formuła jest lekko wodnista przez co nie jest ciężki i nie zapycha porów. Produkt nie tworzy efektu maski, świetnie się wtapia w skórę, ale należy pamiętać, żeby też nie przesadzić z jego ilością.

Jeśli chodzi o zapach to jest on delikatny, ale według mnie przyjemny, a po nałożeniu na skórę się ulatnia.

 Gdzie kupić ten podkład? Dostępny stacjonarnie w drogeriach w cenie około 60 zł. Przez internet taniej i to nie tylko na promocji. Osobiście dorwałam go akurat na promocji za 30 zł, ale jak się dobrze poszuka to nawet bez promocji znajdzie się w podobnej cenie.
 Czy jestem zadowolona z tego produktu? Bardzo. Żaden produkt jeszcze nie współpracował tak dobrze z moją cerą. Od kiedy go używam nie pojawiają mi się prawie żadne wypryski na twarzy, ewentualnie przy miesiączce, a tak to nie co jest dla mnie dużym plusem :)


Do następnego, Karolina! ;*

 
Share:
Czytaj więcej

piątek, 30 grudnia 2016

Zaproszenie!

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj post nietypowy, ponieważ chciałabym was zaprosić na mojego nowego bloga (link tu), który z kosmetykami będzie mieć mało wspólnego, ale z życiem codziennym bardzo dużo. Na tym blogu będę zamieszczać posty na których temat mam coś do powiedzenia i jest mi to bliski temat.

Pierwszy post na blogu pojawił się już wczoraj i jest on o postanowieniach noworocznych. Znajdziecie tam krótki opis tego w jaki sposób ja proponuję je przygotować i jakie mam postanowienia na nadchodzący rok.


Serdecznie Was zapraszam! 

Do następnego, Karolina! ;* 

Share:
Czytaj więcej

środa, 28 grudnia 2016

, , , , , , , , , , ,

Ulubieńcy ostatnich miesięcy | 2016

Cześć, dziewczyny!

Trochę mnie tu nie było, ale nie miałam czasu na prowadzenie bloga, ani siły. Niestety klasa maturalna wymaga poświęceń, a szczególnie jeśli się chce zdawać rozszerzenie z przedmiotu, który nie jest rozszerzony na twoim profilu, ale nie o tym dzisiaj.

Zamiast pisania o ulubieńcach miesiąca grudnia, postanowiłam napisać ogólnie o ulubieńcach ostatnich kilku miesięcy od września, bo od tego czasu używam większości produktów, które wam dzisiaj pokażę.
Na pierwszy ogień pójdę trzy paletki, których używam od września, bo dostałam je na urodziny. Dwie paletki ze Sleeka czyli All new day i All night long oraz Make-up revolution What you waiting for. Każda z paletek jest w koloryzacji beżowej, brązowej i w przypadku ostatniej jeszcze różu. W tych trzech kolorach czuję się najlepiej, więc każda paletka jaką mam ma te kolory. 





 Jak widać paletek używam ciągle, bo sprawdzają się świetnie. Są mocno napigmentowane, długo się utrzymują i świetnie ze sobą współgrają. Niestety paletka all night long mi upadła jakiś czas temu i dwa cienie się ukruszyły na czym bardzo ubolewam. Minusem obydwu marek jest to, że cienie się obsypują, ale wystarczy najpierw zrobić makijaż oka, a potem całej twarzy ;)

Kolejne produkty są do twarzy. Zacznę od produktu pielęgnacyjnego, czyli kremu z Bielenda Młodzieńczy blask. Krem jest lekki i troszkę wodnisty przez co nie obciąża skóry i jej nie zapycha. Idealnie nawilża skórę, ale także matuje ją przez co nadaje się idealnie dla posiadaczek cery tłustej i jako baza pod makijaż. Krem można stosować zarówno na dzień jak i na noc. 


Następny produkt to puder bambusowy z Ecocera. Puder jest zamknięty w pojemniczku z którego możemy właściwą ilość pudru wysypać na pokrywkę przez co nic się nie zmarnuje. Puder świetnie gruntuje makijaż i matuje przez cały dzień. Minusem może być to, że lubi się pylić przy nakładaniu.



 Ostatni produkt to znany chyba wszystkim podkład Revlon Color stay. Kupiłam go, żeby sprawdzić produkt, który by się utrzymywał długo, matował cerę i dobrze krył, bo już za nie całe 3 tygodnie mam studniówkę. Kupiłam go na promocji w sklepie mintishop za ok. 30zł. Podkład ma średnie krycie, ale za to jedno z najlepszych z produktów drogeryjnych. Nie ma ciężkiej konsystencji przez co nie zapycha porów. Utrzymuje się przez cały dzień i pięknie matowi. Stapia się ze skórą i nie ciemnieje. 





A wy jakich macie ulubieńców ostatnich miesięcy?
Do następnego, Karolina! ;* 
Share:
Czytaj więcej

poniedziałek, 24 października 2016

, , , , , , ,

Moja pielęgnacja cery tłustej | 2016

Cześć dziewczyny!

Zacząć chciałam od przeproszenia, bo ten post miał się pojawić prawie dwa tygodnie temu, ale niestety rozłożyła mnie choroba i na nic nie miałam siły, a do tego miałam tyle sprawdzianów, że nie wiedziałam jak się nazywam. Ale wracam już prawie całkowicie zdrowa i z nową energią do działania i w planach jest nowa seria, która pojawi się na blogu już niebawem.
 Na dzisiaj przygotowałam post o pielęgnacji. Coś innego niż zwykle, bo same recenzje produktów to nuda. Ten post chciałam już napisać długi czas, bo z własnego doświadczenia wiem, że każda która ma cerę tłustą ma problem z jej pielęgnacją i nie wie co robić, albo robi coś źle. Przyznam, że sama należałam do drugiego typu przez długi czas, ale ważne jest, żeby w porę się dowiedzieć co się źle robi. Dlatego chcę wam przedstawić kilka punktów mojej pielęgnacji twarzy.

1. Nawilżanie: 

Na pierwszy plan pójdzie coś co jest najważniejsze, a i tak większość myśli, że cerę tłustą powinno się wysuszać. I sama tak myślałam przez wiele lat, ale teraz już wiem, że to był błąd i cerę tłustą tak jak każdą inną powinno się nawilżać. Dlatego do nawilżania mojej cery używam kilku produktów.

  

Bielenda "Młodzieńczy blask" - matujący krem ultra nawilżający:

Jako pierwszy chcę wam przedstawić krem, który stosuję tylko na dzień, rano i jako bazę pod makijaż. Krem ma bardzo lekką i trochę lepką formułę, dlatego twarz wygląda po nim świeżo i młodzieńczo. Nie matowi całkowicie twarzy, chociaż u mnie ograniczył matowienie w 80-90%. Do tej pory zawsze świeciła mi się cała twarz, a teraz tylko nos (chociaż to muszę jeszcze sprawdzić, ponieważ obecnie mam katar i możliwe, że to tylko przez ścieranie podkładu i pudru chusteczkami). Na noc go nie używam, ponieważ nie nawilża całkowicie, ale na dzień nadaje się idealnie, bo nie jest ciężki i nie zapycha porów oraz nie pogarsza stanu makijażu.

Ziaja Oczyszczanie liście manuka - krem nawilżający korygująco-ściągający:

Ostatnio bardzo się polubiłam z komsetykami firmy Ziaja i mam ich coraz więcej, a o to jeden z nich. Ten krem używam nie za często, ale kiedy go używam? Kiedy wrócę do domu i wiem, że nigdzie nie wychodzę to po zmyciu makijażu nakładam właśnie ten krem.  Nawilża moją cerę, ale jej nie matowi (akurat w domu to mi nie potrzebne więc to mnie nie zraża do tego kremu). Początkowo próbowałam go używać pod makijaż, ale niestety jest za tłusty i ciężki, mój makijaż po kilku godzinach wyglądał źle i świeciłam się jak kula dyskotekowa.

Ziaja Oczyszczanie liście manuka - krem mikrozłuszczający:

Krem ten zawiera kwas migdałowy i jest przeznaczony na noc i tak właśnie go używam. Krem ten nie jest ciężki, ale bardzo dobrze nawilża skórę twarzy. Wygładza cerę, ale także pomaga w walce z wypryskami, ponieważ nie powoduje ich powiększania, ale wspomaga ich gojenie. 

2. Mycie twarzy:
Wiele osób myśli, że cerę tłustą trzeba wysuszać również za pomocą produktów do mycia i to jest właśnie błąd. Cerę tłustą należy myć delikatnymi produktami, które oczyszczą naszą cerę, ale jej nie wysuszą i tutaj w moim przypadku sprawdza się świetnie produkt nie przeznaczony do mycia twarzy... Jest nim żel do higieny intymnej. Jest delikatny, nie wysusza, oczyszcza i domywa resztki produktów do makijażu, ale także nawilża.


3. Peelingi:

Kolejną ważną rzeczą są peelingi, które złuszczą nam stary naskórek, odświeżą naszą skórę i ujednolicą ją. Obecnie używam trzy rodzaje peelingów, które stosuję na zmianę i są to peeling w postaci pasty oraz peeling enzymatyczny.  


Under20  Intense Anti Acne:

Jest to peeling, który używam jeśli stosuję peeling rano po umyciu twarzy. Peeling ten złuszcza naskórek, głęboko oczyszcza, wygładza cerę, ale trochę ją przesusza dlatego ważne jest by użyć po nim kremu. Czy zauważyłam, że wspomaga walkę z niedoskonałościami? Owszem, minimalną, bo minimalną, ale jakaś faktycznie jest. 


Ziaja liście manuka - pasta do głębokiego oczyszczania: 

Tą pastę stosuję od około 3 miesięcy i przez około miesiąc byłam bardzo zadowolona, a obecnie jestem połowicznie zadowolona. Świetnie oczyszcza moją skórę, ale nie jestem pewna, czy większa ilość wyprysków pojawia się przez tą pastę czy następny produkt. Dlatego na jakiś czas zaprzestanę używania tej pasty, aby dowiedzieć się czy to ona wywołuje u mnie nie pożądany efekt. 


Ziaja peeling enzymatyczny: 

Ten produkt stosuję na zmianę z pastą i jak na razie ten produkt sprawia się bardzo dobrze, ponieważ złuszcza naskórek, odświeża moją cerę i także ją ujednolica, i nie podrażnia jej co przy wielu peelingach się zdarza.

4.  Ręcznik:

Dla jednych jest to rzecz oczywista, a dla innych nie. A więc o co chodzi z tym ręcznikiem? Chodzi o to, żeby mieć osobny ręcznik do wycierania twarzy, żeby nie rozprowadzać zarazków z całego ciała na naszą twarz i do oczu, a przy cerze problematycznej to szczególnie ważne, by samemu nie pomagać w pojawianiu się nieprzyjaciół na naszej twarzy.

5. Maseczki:

Ostatni ważny punkt, to maseczki. Obecnie najczęściej stosuję jedną maseczkę, która sprawdza się przy cerze problematycznej i jest to maseczka z aspiryny o której już pisałam tutaj. Początkowo podchodziłam bardzo sceptycznie do tej maseczki, ale po jej zastosowaniu zauważyłam poprawę w mojej cerze. Aspiryna działa bakteriobójczo i przez to wspomaga leczenie niedoskonałości i sprawia, że trochę blakną. Jednakże, nie wolno jej stosować więcej niż raz w tygodniu ponieważ aspiryna wysusza skórę i u osób z cerą tłustą może doprowadzić do nadmiernej produkcji sebum. 


O to kilka rad ode mnie związanych z pielęgnacją cery tłustej. Mam nadzieję, że wam się przydadzą. A wy jak radzicie sobie z cerą tłustą i problematyczną?

Do następnego, Karolina! ;*

 
 

 


 

 
Share:
Czytaj więcej

wtorek, 4 października 2016

, , , , , , , , ,

Ulubieńcy miesiąca | Sierpień-Wrzesień 2016

Cześć dziewczyny!

Zacznę od tego, że chcę Was przeprosić za brak postów w ubiegłym miesiącu, ale niestety nie miałam za dużo czasu i dodatkowo jak na złość mój aparat odmówił posłuszeństwa i to sprawiło, że nie miałam takiej chęci do napisania czegokolwiek, ale już do Was wracam i postaram się regularnie pisać. 
Na dzisiaj post z ulubieńcami zarówno sierpnia jak i września. Przetestowałam kilka nowych produktów, które się sprawdziły i stały się ulubieńcami. Pojawią się produkty z kolorówki jak i z pielęgnacji, która się ostatnio u mnie bardzo zmieniła, ale o tym pojawi się osobny post.


Na pierwszy ogień zacznę od produktów pielęgnacyjnych i są to dwa kremy do twarzy. Jeden stosuję na dzień, którego zadaniem jest nawilżanie twarzy, ale także matowienie twarzy. Krem Bielenda, Młodzieńczy Blask jest bardzo lekki i nie zapychający skóry, przez co wystarczy tylko odrobinę by wykonywał swoją pracę. Krem dodatkowo ma bardzo przyjemny i delikatny zapach oraz wchłania się bardzo szybko i nawilża naszą skórę twarzy przez cały dzień przy czym zmniejsza świecenie się twarzy, co dla mnie jest najważniejsze. Cena kremu to ok. 20 zł, a na promocji nawet za 15 zł w rossmannie. 


 
Drugi krem jest do stosowania na noc, a jego zadaniem jest nawilżanie i złuszczanie naskórka. Ten krem ma bardziej oleistą konsystencje, ale mimo to nie zapycha. Dobrze nawilża skórę i nie powoduje świecenia się skóry. Krem Ziaji z serii liście manuka jest dostępny w rossmannie za około 10 zł, a często jest dostępny na promocji 2 za 1 razem z pastą z tej serii. 



Teraz już kosmetyki z kolorówki i na początek pójdzie baza pod makijaż Ingrid make-up base matująca i redukująca zaczerwienienia. Baza jest w kolorze jasno zielonym i jej konsystencja nie jest ciężka i tłusta przez co łatwo się ją rozprowadza. Po nałożeniu cienkiej warstwy po chwili kolor zielony znika i stapia się ze skórą więc nie ma potrzeby martwienia się, że będzie się zielonym. Baza jest w przezroczystej buteleczce z pompką co ułatwia nam korzystanie z produktu. Baza przedłuża makijaż i jednocześnie świetnie się nadaje jako baza pod cienie. Cena wynosi ok. 18 zł w Hebe.


Następnym produktem jest róż nr 01 z firmy Lovely. Pokochałam ten róż tak samo jak ten w jaśniejszym odcieniu. Ten jest w kolorze ciemnego, zimnego różu z odrobiną brązu. Na policzkach prezentuje się pięknie i delikatnie, długo się utrzymuje i ciężko nim zrobić plamę. Cena to ok. 10 zł w rossmannie. 




Ostatnim produktem z kolorówki i z tych ulubieńców jest korektor z firmy Eveline. O tym korektorze już trochę słyszałam i stwierdziłam, że chcę go wypróbować. Długo szukałam odpowiedniego korektora, który zakryje moje cienie pod oczami i dodatkowo rozjaśni tę okolicę. Ten korektor ma w sobie błyszczące drobinki, które widać po przypudrowaniu, ale także dobrze radzi sobie z moimi cieniami pod oczami. Zdarzy mu się zebrać w zmarszczkach, ale w nie dużym stopniu ale da się odpowiednio poradzić z tym. Korektor stapia się ze skórą i ma w swojej gamie najjaśniejszy, który faktycznie jest jasnym kolorem. Cena to ok. 15 zł w rossmannie. 





A co znalazło się w Waszych ulubieńcach? 

Do następnego, Karolina! ;* 

Share:
Czytaj więcej